Długie pożegnanie Jerzego Waszyngtona

Ostatnimi czasy na Broadwayu zawrotną karierę robi musical Lin-Manuela Miandy „Hamilton” o jednym z ojców założycielu Stanów Zjednoczonych Alexandrze Hamiltonie. Wśród wielu znakomitych piosenek, które się w nim znalazły, szczególnie przejmujący jest gospelowy duet zatytułowany „One  Last Time” („Ostatni raz”). Jerzy Waszyngton wzywa do siebie Hamiltona, by oświadczyć, że nie będzie ubiegał się o reelekcję i prosi o pomoc w napisaniu pożegnalnego przemówienia. W odpowiedzi Hamilton czyta tekst, który Waszyngton po nim powtarza. To bodaj jedyny przykład musicalowego ujęcia pracy speechwritera i bardzo udana próba muzycznej adaptacji tekstu retorycznego.

Cztery lata, dwie wersje.

Orędzie pożegnalne Jerzego Waszyngtona to – obok Konstytucji i Orędzia gettysburskiego Abrahama Lincolna – jeden z najważniejszych tekstów w historii Stanów Zjednoczonych. Co ciekawe, nie jest to mowa, którą Waszyngton wygłosił, ale list do narodu, opublikowany 19 września 1796 roku w dzienniku American Daily Advertiser. Jego pierwszą wersję przygotował na prośbę Waszyngtona w roku 1792 James Madison. Pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych już wtedy chciał zrezygnować z ubiegania się o reelekcję, ale wyperswadowali mu to zgodnie dwaj bliscy współpracownicy, na co dzień (i w musicalu) będący politycznymi przeciwnikami, Jefferson i Hamilton, argumentując, że bez silnego przywódcy kraj będzie zbyt mocno podzielony. Cztery lata później Alexander Hamilton przygotował drugą wersję orędzia, która ostatecznie została opublikowana. Oba teksty zachowały się, dzięki czemu możemy je porównać. W tekście Madisona, dominuje ton emocjonalny i osobiste przesłanie ustępującego prezydenta. W wersji ostatecznej, przygotowanej przez Hamiltona tekst staje się politycznym testamentem, w którym mowa jest o  wyzwaniach współczesności, z których wiele pozostaje aktualnych także dziś.

Dwa wieki aktualności.

W wersji zaproponowanej przez Hamiltona ustępujący prezydent mówił o potrzebie jedności, której zagraża polityka partyjna (w tym czasie kształtowały się stronnictwa Demokratów i Republikanów), o potrzebie równowagi władz, o roli religii i moralności w życiu społecznym, o rozsądnym nakładaniu podatków i równowadze budżetowej, potrzebie uczciwości  w życiu publicznym, o neutralności w polityce zagranicznej. Co prawda od czasów Waszyngtona zmieniły się niektóre okoliczności, ale myśl polityczna zawarta w orędziu pożegnalnym Jerzego Waszyngtona pozostaje w wielu aspektach nadal aktualna, a sam autor (Alexander Hamilton?) okazuje się politykiem niezwykle przewidującym.

Narodowe czytanie.

Nic więc dziwnego, że orędzie zostało uznane za jeden fundamentalnych tekstów, a jego publiczne czytanie stało się dorocznym zwyczajem praktykowanym przez obie izby Kongresu (obecnie tylko przez Senat) co roku w rocznicę urodzin Waszyngtona 22 lutego. Pierwszy raz miało to miejsce w 1862 roku, w odpowiedzi na petycję tysięcy mieszkańców Filadelfii. Wtedy to po raz pierwszy odczytano mowę pożegnalną Jerzego Waszyngtona w Izbie Reprezentantów.

Zakończyć śpiewająco.

Chociaż w musicalowej scenie Waszyngton z Hamiltonem zabierają się dopiero do pisania orędzia, w piosence wybrzmiewa jego zakończenie:
„Po czterdziestu pięciu latach mojego życia poświęconych z uczciwym zapałem w służbie kraju, błędy wynikające ze braku kompetencji zostaną mi zapomniane, a ja sam wkrótce udam się w stan odpoczynku. Polegając na jego (kraju) dobroci w tym, jak i w innych sprawach, i kierując się tą żarliwą miłością do niego, która jest tak naturalna dla człowieka, który postrzega w nim rodzimą glebę swoją i jego przodków od kilku pokoleń, oczekuję z przyjemną tęsknotą, że moje odejście z życia publicznego, którego zamiar powziąłem, da mi słodką radość uczestniczenia, pośród moich współobywateli, w łagodnym wpływie dobrych praw w ramach wolnego rządu, zawsze ulubionego przedmiotu mego serca i szczęśliwej nagrody, jak ufam, naszych wspólnych trosk, trudów i niebezpieczeństw.”

Polski ślad.

Ten bardzo osobisty fragment znajdował wielu naśladowców. W Polsce w podobnym tonie zakończył swoje urzędowanie premier Jan Olszewski, który swoje ostatnie przemówienie w tej roli, wygłoszone 4 czerwca 1992 roku zakończył tak:
„Chciałbym stąd wyjść tylko z jednym osiągnięciem. I jak do tej chwili nam przekonanie, że z nim wychodzę. Chciałbym mianowicie wtedy, kiedy ten gmach opuszczę, kiedy skończy się dla mnie ten, nie ukrywam, strasznie dolegliwy czas, kiedy po ulicach mojego miasta mogłem się poruszać tylko samochodem, albo w towarzystwie torującej mi drogę i chroniącej mnie od kontaktu z ludźmi eskorty, że wtedy, kiedy się to wreszcie skończy, będę mógł normalnie na ulice tego miasta wyjść i popatrzeć ludziom w oczy.”